Wiara

Używając słowa wiara mam na myśli wiarę w istnienie Boga objawionego w Biblii. Mam na myśli Boga takiego, jakiego naucza nas Kościół Chrystusowy.

Wiara  jest łaską daną od Boga, jest darem Bożym. Z drugiej strony, w ludzkim wymiarze jest to rownież akt woli człowieka wierzącego, wiążacy się z okazaniem zaufania Bogu. Widzimy wiec z jednej strony działanie Boga obdarzającego łaską, z drugiej strony otwarcie woli człowieka na łaskę Boga. Wiara jest (1) aktem rozumu przekonanego o prawdzie Bożej, z nakazu (2) wolnej woli, poruszonej (3) łaską przez Boga.  Ze strony człowieka akt wiary nie przeciwstawia się ludzkiemu rozumowi ani wolnej woli, ani też nie ujmuje jego godności. Wprost przeciwnie, to właśnie rozum stoi na straży wiary.

To czego naucza nas Kościół święty, jest nauką spójną i logiczną. W logiczny sposób objaśnia nam Boży plan zbawienia człowieka.  Niektórzy wykazują  sprzeczność wiary z naukami ścisłymi. Nie ma takiej sprzeczności, ponieważ wiara i nauka zajmują się innymi sprawami. Kosciół naucza nas o Bożym planie zbawienia, o stworzeniu świata, o duszy nieśmiertelnej, o zmartwychwstaniu. Nauka zaś zajmuje się opisywaniem rzeczywistości, świata oraz wyszukiwaniem zależności i praw jakie działają w świecie.  Nauka nie ma narzędzi aby opisać Boga, więc tym bardziej nie może wykazać sprzeczności. Fizyka skrobie świat z jednej strony, zaś teologia skrobie ten sam świat z drugiej strony. Niestety mam wrażenie, że tylko minimalnie skrobnęliśmy tą wiedzę.W porównaniu z całą złożonością świata, to co o nim wiemy (zarówno od strony fizyki, jak i teologii) to jest prawie nic. Ale już to co znamy przyprawia nas o zawrót głowy swoim skomplikowaniem.

Tak naprawdę człowiek zdobywając i poznając świat niestety wiele zniszczył i niszczy dalej. Jednego na szczęście nie zniszczył, mianowicie praw fizyki. Te są nienaruszone od początku stworzenia świata. Dlatego uważam, że fizycy (ci, którzy są w stanie zrozumieć to co badają) mają wgląd w pierwotne piękno wszechświata.

Jeden z ateistów stwierdził, że Zmartwychwstanie  Jezusa jest sprzeczne z nauką. Otóż nauka nie funkcjonuje na zasadzie orzekania, czy coś jest prawdziwe, nieprawdziwe, czy też sprzczne z nuaką. Nauki przyrodnicze opisują i wyjaśniają zjawiska, które obserwujemy na świecie, we wszechświecie. Uczeni próbują znaleźć jak najdokładniejsze opisy zjawisk, aby je zrozumieć oraz próbować przewidywać przebieg tych zjawisk w przyszłości, oraz wykorzystać je z pożytkiem dla ludzkości, chociaż to ostatnie nie zawsze się udaje. Żaden uczciwy naukowiec nie stwierdzi, że dane zdarzenie jest niemożliwe, czy też sprzeczne z nauką. Uczciwy naukowiec, wyciągający wnioski tylko z wiedzy nauk przyrodniczych, nie stwierdzi, że zmartwychstanie jest niemożliwe. Może tylko stwierdzić, że zmartwychwstanie jest zdarzeniem o bardzo małym prawdopodobieństwie wystąpienia graniczącym z niemożliwścią. Ale chcąc być w zgodzie z metodą naukową, nie może tego prawdopodobieństwa ocenić na zero. Jeżeli zaś poweźmie informację o takim zdarzeniu, to jako naukowiec powinien najpierw tą informację albo potwierdzić, albo wykluczyć, a następnie spróbować wyjaśnić to zdarzenie. Czy ktoś tu widzi jakąś sprzeczność z rozumem?  Niektórzy na pewno widzą tutaj sprzeczność ze zdrowym rozsądkiem, ale biorąc pod uwagę fakt, że zdrowy rozsądek jest zbiorem przesądów, jakie człowiek nabywa do 18 roku życia, to sprzeczność ze zdrowym rozsądkiem nic nie znaczy dla prawdziwości tego rozumowania.

Wolna wola człowieka w żaden sposób nie jest ograniczona wiarą. Człowiek, poznając Boga przez wiarę, dopiero wtedy w pełni otwiera się na działanie Stwórcy. Człowiek, swoją wolną wolą może wiarę przyjąć lub odrzucić. Na tym polega wolna wola. Odrzucając wiarę zasuwamy rolety na okna, aby nie widzieć słońca, ale tym samym zamykamy się przed jego dobroczynnym działaniem, mało tego, nawet nie będziemy w stanie poznać tego dobroczynnego działania. Siedząc w zaciemnionym pokoju napawamy się swoją wolnością napompowani pychą. To pycha powstrzymuje człowieka przed otwarciem się na wiarę, przed otwarciem się na Boga, przed odsunieciem zasłony z okna. wtedy dopiero, gdy odsuniemy okno, otworzymy się na ciepło słońca, zobaczymy ile dobrzego słońce daje. Wtedy dopiero poczujemy prawdziwą wolność. Ale do tego trzeba najpierw skłonić głowę w pokorze przed Stwórcą.

I tutaj docieramy do sedna sprawy. Ateistom nie chodzi o jakieś wydumane sprzeczności, o jakiś wydumany agnostycyzm. To wszystko to jakieś dorabianie filozofii do swoich życiowych wyborów i decyzji. Przecież to nie jest tak, że gość siedzi i się zastanawia przez kilka dni, a następnie stwierdza, że Bóg nie istnieje, po czym zostaje ateistą.  Często jest tak, że człowiek sobie żyje tak, jak mu jest wygodnie, a potem szuka sobie jakąś filozofię, która by uzasadniała jego życiowe decyzje.  A najczęściej z tego typu życiowymi decyzjami nie wiąże się żadna głębsza refleksja. Głowną przeszkodą w otwarciu się na wiarę jest wygoda i pycha. Uznanie wiary wiązało by się przecież z rezygnacją z pewnych przyjemności, z przyjęciem na siebie pewnych obowiązków, wyrzeczeń. Poza tym oddawanie czci Bogu dla pewnych osób uwłacza ich godności. Jest to postawa wynikająca z nieznajomości i braku wiedzy, braku zrozumienia kim jest Bóg.  Jeżeli zrozumiemy, że Bóg jest Stwórcą i zstąpił na ziemię w ludzkiej postaci jako Zbawiciel, aby nam wskazać drogę do Siebie. Jeżeli zrozumiemy, jak duże poświęcenie było udziałem Jezusa, to zrozumiemy również, że żaden akt pokory nie będzie wystarczający aby oddać cześć Bogu za to co zrobił dla ludzi. Aby uwolnić człowieka, Bóg zdecydował się na dramatyczny krok, przybrał ludzką postać i dał się dramatycznie zamęczyć na śmierć. Dzięki temu wygrał wolność ludzi, uwolnił ludzi od śmiertelnych skutków grzechu. Jak się ma to tego nasze mizerne małostkowe “poczucie godności”?

Ludzie, którzy świadomie odrzucają wiarę,  odrzucają istnienie Boga, tak naprawdę odrzucają fałszywy obraz Boga jaki mają w swoim umyśle, obraz Boga fałszywie ukształtowany w trakcie rozwoju duchowego tego człowieka.

Czy Bóg istnieje?